Showing posts with label mydla / soaps. Show all posts
Showing posts with label mydla / soaps. Show all posts

11 October 2013

MOROCCAN NATURAL: Mydlo Na Bazie Marokanskiej Glinki Rhassoul

Hej ho!

Wiecie, czy nie wiecie...trwam nadal przy swoim malym postanowieniu niekupowania, gloszac haslo mniej to wiecej. Jest ciezko, bo wlasnie teraz kusi mnie najwiecej. A to nowe szminko-kredki L'oreala a to pomadko-blyszczyki Shiseido. Do tego wszystkie w tak pieknych kolorach.... Pozostaje mi tylko odliczac dni, a mamy dopiero dzien 11 i omijac pewne blogi i zajac sie zuzywaniem tego, co mam...

Dzisiaj zapraszam Was na recenzje Organicznego Cudownego Mydla z Glinka Rhassoul. Tak to juz bywa, ze wszelkie tego typu nazwy przetlumaczone traca cos ze swego uroku.... Pozostaje nam bazowac na zawartosci:)

Zacznijmy moze od poczatku.... Rhassoul (znana tez jako: Rassoul lub Ghassoul) to glinka wydobywana recznie, dostepna  jedynie w Maroku (w gorach Atlas), a jej sklad jest w 100% naturalny i ekologiczny. Ta wlasnie glinka jest miedzy innymi skladnikiem naszego mydla Moroccan Natural.

DANE TECHNICZNE.
Marka: Moroccan Natural
Nazwa: Organic Wonder Bar With Rhassoul  (na moim widniala nazwa: Organic Rhassoul Body Bar)
Waga: 100g
Cena: £7.50/35-37zl.
Opakowanie: folia (w dwoch miejscach przezroczysta, wiec  mozemy podejrzec produkt)
Zastosowanie: do ciala, twarzy i wlosow; takze dla dzieci.


Sklad: Filtered Water (Aqua), Rapeseed Oil (Sodium Brassica Rapus), Sustainable Palm Oil (Sodium Palmate Kernelate), Coconut Oil (Sodium Cocoate) Organic Rhassoul Clay (Moroccan Lava Clay). Czasem wazny skladnik musi byc na samym koncu:)))



Moja opinia.
Mydlo ma kolor bardzo slabej kawy z mlekiem, gdzie kawa jeszcze nie zdazyla sie zaparzyc a mleka jest zdecydowanie za duzo (widoczne roznej wielkosci punkciki to glinka). Jesli zas chodzi o zapach to jest on wlasnie taki z gatunku: naturalnych, charakterystycznych. Nic szczegolnie nie wybija sie na pierwszy plan, ale mam wrazenie, ze czuje w nim cos dodatkowego, moze to zapach samej glinki Rhassoul....
Produkt pod wplywem wody zmienia sie w lekko spieniony krem myjacy, a zapach staje sie ciut bardziej wyczuwalny. Woda zabarwia sie na delikatny mleczny kolor, nie zauwazylam zadnego szczegolonego oddzielania sie drobinek glinki, czy tez osadzania jej podczas mycia.

Podsumowujac.
Mydlo stosowalam do mycia rak i ciala, czasem tez do twarzy. Do twarzy zdecydowanie rzadziej, bo obawialam sie  przesuszenia okolic oczu i ust, zreszta twarz wole oczyszczac produktami z olejami. Nie zauwazylam zadnego wysuszenia, sciagnecia, pieczenia ani nic innego, co mogloby sugerowac, ze produkt mi szkodzi. Skora byla oczyszczona ale zarazem czulam ze rownowaga na jej powierzchni zostala zachowana. Zazwyczaj po uzyciu mydla, trzeba pedem nakladac dodatkowe nawilzacze, a tutaj choc u mnie  tez wskazane nie jest to az tak oczywiste. Jedynie okolice oczu (tego sie spodziewalam!) domagaly sie wspomagania. Na twarzy wlasciwosci odtluszczajace i pochlaniajace sebum, byly chyba najbardziej odczuwalne, na ciele zas zauwazylam ze skora stala sie bardziej jednolita i gladka. Mysle, ze rzeczone  mydlo i sama glinka Rhassoul maja duzo wiecej do zaoferowania,  planuje kupic kolejna kostke, ale takze wyprobowac kilka wlasnorecznie wykonanych maseczek na bazie marokanskiej glinki, co pozwoli ocenic mi jej dzialanie w dluzszym okresie czasu.


Dajcie znac, czy uzywalyscie glinki Rhassoul/Ghassoul lub kosmetykow z jej zawartoscia. Jakie byly Wasze odczucia, co do dzialania glinki?

Do przeczytania!:)
H For Hunger

20 September 2013

maly WIELKI olivier

Pamietacie Oliviera? Przedstawilam go Wam TUTAJ. Olivier to mydlo, zeby nie bylo niejasnosci i byc moze  czesc z Was juz je zna... A jesli nie to zapraszam na kilka slow ode mnie.


Marka LE PETIT OLIVIER, to m.in.  mydla marsylskie 100%  rosline (w moim przypadku z dodatkiem  karite*),  wyprodukowane we Francji. Moje byl dosyc pokaznych rozmiarow, bo wazylo 250g, a kosztowalo  £2.99/TKMaxx.
Mydla te, pochodza  z Prowansji (poludnie Francji), gdzie bliskosc Morza Srodziemnego sprawia, ze klimat zima pozostaje lagodny, co pozwala na  bujny rozwoj roslinnosci. Bogactwo stanowia przede wszystkim drzewa oliwne, cytrusy, eukaliptusy oraz winne latorosle. Wszystko co najlepsze dla zdrowia i urody.



Mydlo przychodzi do nas w formie kostki, opakowanej w brazowy papier. Juz sama szata graficzna sprawia, ze wiemy iz nie mamy do czynienia ze zwyklym drogeryjnym mydlem, a czyms jakosciowo dopieszczczonym,  nawet nadajacym sie na prezent (warto dla efektu dodatkowo przewiazac wstazka:P).




Po  otwarciu mydlo nadal zachwyca (jesli mi wolno), bo  jest takie wizualnie surowe, zeby nie powiedziec zgrzebne a eleganckie,  z gdzieniegdzie osypujacymi sie kawalkami, jakby wyjete bezposrednio z formy, w malej wiejskiej mydlanej manufakturze...gdzie bursztynowy swierzop, gryka jak snieg biala.....
Bardzo ladnie prezentuje sie na umywalce.

Zapach ma dla mnie blizej nieokreslony, taki cieply,  maslany ale troche maczny. Nie do konca mi odpowiada.


Mydlo to jest nie do pobicia, jesli chodzi o jego wydajnosc. Uzywalismy je od momentu zakupu (zerknijcie na notke) do polowy lipca, gdzie mydelko z Lusha wystarczalo nam na ok. 4-5 dni. Wiem, ktos moze powiedziec, ze liczy sie jakosc.... i potwierdzam: jakosc tego mydla jest naprawde wysoka, a co za tym idzie jego dzialanie na skore. Mydlo tworzy delikatna kremowa piane, ktora ani nie wysuszala skory ani jej nie podrazniala w zaden inny sposob.  Nie narusza ono  bariery ochronnej skory, ale tez nie pozostawia jej przesadnie natluszczonej, balans zostaje zachowany. Mozna (ja zazwyczaj musze) uzyc oliwki/balsamu, ale w sytuacjach awaryjnych, przy bardzo suchej skorze, uda sie przez dzien, dwa lub dluzej to obejsc.
Jesli chodzi o kwestie podraznienia, to jest to tak indywidualna sprawa, ze wlasciwie wszystko zalezy od reakcji skory. Nie wierze nigdy w obietnice: 'nie podraznia' dopoki sama nie wyprobuje. Wyprobowalam i u mnie absolutnie nie wystapilo nic, co moglabym pod ten termin podpiac. Zadnego pieczenia, zaczerwieniania, wysypki, nic z tych rzeczy, wiec moge stwierdzic: mnie mydlo nie podraznilo.

Cena: £2.99/ok. 15zl. Przed zakupem tego produktu, dla niektorych moze wydac sie troche zbyt wysoka, ale przekladajac cene na wydajnosc, to czysta oszczednosc:)
 Po tak pozytywnej 'relacji' z tym mydlem, chcialabym wyprobowac inne jego rodzaje, np. z wiciokrzewem, roza lub mimoza.

Uzywalyscie juz moze tych mydel lub innych  produktow La Petit Oilivier? Jesli nie macie do nich dostepu, to chcialabym  polecic Wam mydelka Alterry, ktore rowniez baardzo  lubie, szczegolnie pomaranczowe:))) Zaluje, ze nie ma Alterry w TKMaxxie, ale to juz temat na calkiem inna notke....

Zycze Nam  udanego dnia!
H for Hunger!

*maslo shea

30 December 2012

Prezenciaki od Mikolaja :)


Na blogach zaroilo sie od wszelkiego rodzaju postow swiateczno-zyczeniowo-prezentowych, ktore bardzo lubie. Najbardziej te zyczeniowe, bo od razu cieplej sie robi na sercu na Swieta.

Dziekuje Wam wszystkim za zyczenia,  te swiateczne i te noworoczne!!

Swieta juz minely, wiec czas poczytac i obejrzec Wasze prezenty ....i podzelic sie z Wami tym, co  ja otrzymalam od Swietego :))))



Prezenciaki- zdjecie zbiorocze :)



A oto, co kosmetycznego znalazlo sie pod moja choinka:

Benefit "Hoola", MAC "Lightscapade", MAC  lipglosses

*  MAC "Gulity Passions" - zestaw mini blyszczykow (odcienie: Demure, Going Casual, Colour Saturation, Boys Go Crazy),
*  MAC Mineralize Skinfinish "Lightscapade" - rozswietlacz,
*  BeneFit "Hoola" bronzer, o ktorym naczytalam sie tyyyyle wspanialosci :)))), 


Lushowe prezenciaki

* Lushowe prezenciaki, do ktorym podchodze z duza rezerwa - nie zachwycaja skladami ale ich zapachy sa takie smakowite i wrecz  idealne na Swieta, ze bardzo bardzo ciesza :).
- ciastek do kapieli z migdalem w srodku (w prawym gornym rogu),
- szampon w kostce "New" (to okragle cos w srodku, ktory niemilosiernie smierdzi:P),
- mydelka: Snowcake, Sultana Of Soap, Figs and Leaves, Honey I Washed the Kids,
-"Buffy" - scrub w kostce, 
- probki zeli pod prysznic: "Ponche" i "Rub Rub Rub" oraz  probka mydla "Angel's Delight i masla   do ciala w kostce"Schnuggle", 
- mydlo zurawionowe marki "Scottish Fine Soaps" (rozowa kostka w samych centrum :) )


Illamasqua- "Cane",  "Encounter" and "Kontrol", "Vehement"

* Kilka rzeczy z Illamasqua, ktore wybralam sobie sama:
- szminka "Encounter" (matowa ceglasta czerwien) 
- szminka  "Kontrol"* (niebiesko-fioletowa) - czy sie odwaze ????....
- kredka do oczu w odcieniu "Cane" (kanarkowa:P)
- cien do brwi w odcieniu "Vehement"* ( wybrany "na oko", na stronie opisany jako "soft black")


Nie bylabym soba, gdybym nie wcisnela w post kilka informacji o Brusi, a ze pisze o prezentach to moze chcecie zobaczyc, co nasza kotka dostala pod choinke??? :)


Brusia sprawdza zawartosc swojego prezentu :)

 Brusia dostala miseczki ceramiczne na stojaku, bo poprzednia miska ktora dostalismy w sklepowym zestawie byla dla niej zbyt duuuza i wygladala jak miska dla wielkiego....psa :P. Te maja  odpowiedni rozmiar  :)

Jestem bardzo ciekawa, co Wy znalazlyscie pod choinka.... Uchylcie rabka tajemnicy :))))




*kupione dzieki pomocy Marti z bloga Beauty & MAC, raz jeszcze wielkie DZIEKUJE:)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...